Z Magdeburga przez Poznań do Szczecina – początek testowej fali

Cztery pierwsze miesiące 2001 roku upłynęły w Szczecinie pod znakiem testów ultranowoczesnych tramwajów – chociaż przez chwilę pasażerowie mogli zaznać takiego komfortu podróży, jaki dekadę później wprowadziły na stałe „Swingi”.

Dzisiaj rozpoczynamy cykl wspomnieniowy poświęcony tym „niskopodłogowcom”, które gościły w naszym mieście jako pojazdy testowe (tak było w przypadku magdeburskiego Alstomu NGT8D, krakowskiego Bombardiera NGT6 i berlińskiego AEG GT6N, promowanego pod szyldem AdTranzu), a nawet jako rekompensata za opóźnienia w dostawach wcześniej zamówionych wagonów (takim był przysłany przez Alstom-Konstal pojazd typu 116Nd przeznaczony dla dzisiejszej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii).

Post, który właśnie widzicie i czytacie, poświęcimy pierwszemu od czasów LHB i Niesky tramwajowi zawierającemu niską podłogę, czyli magdeburskiemu Alstomowi NGT8D (Citadis 200) o numerze taborowym 1340 z 2000 roku. Jeszcze w poprzednim tysiącleciu, bo w grudniu 2000 roku zdążył odwiedzić Poznań i Warszawę.

Do stolicy Pomorza Zachodniego przyjechał nad ranem 10 stycznia 2001 roku, a testowany był w dniach 12–16 stycznia na trasie linii 8 (Gumieńce – Basen Górniczy). Jego obecność była związana z planowanym przez władze Szczecina, Poznania i Wrocławia wspólnym przetargiem na tramwaje niskopodłogowe. Dość szybko nadodrzańskie miasta wycofały się z tego pomysłu, ponieważ trzeba było wyremontować chociaż część torowisk, aby takie wagony mogły swobodnie jeździć.

Po zakończeniu swojej przygody w Szczecinie „magdeburczyk” został załadowany z powrotem na lawetę w dniu 16 stycznia, po czym jeszcze odwiedził Wrocław. Jego mieszkańcy mogli nim jeździć pomiędzy 20 a 25 stycznia na linii 24.

Jak się później okazało, nie była to jedyna wizyta tak nowoczesnego tramwaju w ciągu pierwszego roku trzeciego tysiąclecia. Na kolejne wspomnienia zapraszamy już w lutym, ponieważ będzie rocznica wizyty krakowskiego Bombardiera NGT6 o numerze taborowym 2012 (obecnie RP612).

Tekst: Antoni Stefański

Zdjęcie: Tomasz Tokarzewski